piątek, 18 lutego 2011

"Uciekinierka z San Benito" Chufo Llorens

Wydawnictwo: Albatros
Oprawa: miękka
Ilość stron: 832
Moja ocena: 4,5/6


    Czekałam na tę pozycję z niecierpliwością. Dostałam książkę w prezencie gwiazdkowym i natychmiast wzięłam się za czytanie. Skończyłam dopiero kilka dni temu - trochę z braku czasu, a trochę dlatego, że książka przez większą część lektury po prostu srednio mnie "wciągnęła". Dopiero dramatyczną końcówkę, kiedy rozstrzygnąć się miały losy głównej bohaterki i jej ukochanego, przeczytałam jednym tchem.
    Pomysł na książkę świetny. Tło historyczne (XVII - wieczna Hiszpania pod przemożnym wpływem Świętej Inkwizycji) oraz barwne losy głównej bohaterki - Cataliny (porzuconego dziecka, uciekinierki z klasztoru, ściganej przez Święte Oficjum) wróżyły fascynującą lekturę.
Niestety, autor gęsto raczy czytelnika przydługimi i zbyt szczegółowymi opisami, fabuła jest momentami dość naiwna (bohaterka spotyka na swej drodze samych dobrych i życzliwych ludzi, ani razu nie zostaje zdemaskowana) a postaci drugoplanowe wyraziście, jak w gatunkach dydaktycznych, dzielą się na  absolutnie dobre i złe, co z prawdą psychologiczną ma niewiele wspólnego. To tyle krytycznych uwag. Mimo to, uważam książkę Chufo Llorensa za wartą poświęcenia jej uwagi, choćby ze względu na wielowątkową akcję i ciekawe tło historyczne oraz dbałość autora o przedstawienie realiów i atmosfery XVII - wiecznej Hiszpanii. Podczas lektury wielokrotnie przychodziło mi skojarzenie z literaturą spod znaku "płaszcza i szpady" - na motywach tej powieści mógłby powstać świetny kostiumowy, przygodowy, barwny film z przepięknymi hiszpańskimi plenerami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz