czwartek, 5 stycznia 2012

"Esperanza i jej święci" Maria Amparo Escandon

Wydawnictwo: Muza SA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 304
Moja ocena: 5,5/6


   12 - letnia córeczka wdowy, Esperanzy Diaz z małego meksykańskiego miasteczka Tlacotaplan, trafia do szpitala na operację migdałków. Zabieg jest nieskomplikowany i dziewczynka szybko powraca do zdrowia. W dniu, gdy Esperanza ma odebrać Blankę ze szpitala, okazuje się, że dziecko nie żyje. Tajemniczy wirus zabił dziewczynkę, a lekarze nie pozwalają Esperanzy zobaczyć ciała ze względu na ryzyko zarażenia śmiertelnym wirusem. Pogrążona w rozpaczy kobieta podczas stypy po pogrzebie córki doznaje objawienia. Na brudnej, zatłuszczonej szybie kuchennego piekarnika pojawia się postać San Judasa Tadeo. Święty przekazuje zbolałej matce informację, że Blanquita nie umarła i nakazuje jej szukać dziewczynki. To wydarzenie odmieni całkowicie poukładane i spokojne życie wdowy. Esperanza wyruszy bowiem w pełną przygód i niebezpieczeństw wyprawę, aby odnaleźć córkę, która w jej mniemaniu została porwana i sprzedana do domu publicznego. Bronią Esperanzy przeciwko złu świata będzie karton wypełniony santitos, czyli świętymi, zabranymi przez kobietę ku pomocy. Czy Esperanza odnajdzie swoją małą Blanquitę? Jak podróż po burdelach Meksyku i Los Angeles oraz barwna galeria napotkanych po drodze postaci, odmieni jej los i ją samą?
   Książka Marii Amparo Escandon to pełna magii, ciepła i sporej dawki humoru opowieść o sile matczynej miłości, wiary i nadziei. A także o tym, że wiemy o sobie tyle tylko, na ile nas sprawdzono, a podróż, jaką jest całe nasze życie, to nieustanne odkrywanie nie tylko świata, ale i samych siebie. Jaki w tym udział świętych? Ogromny, bo "przecież czasami święci potrafią zgotować komuś piekło tylko po to, żeby ten ktoś potrafił wreszcie docenić niebo!"/s.278/. Gorąco polecam!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz