czwartek, 16 lutego 2012

"Aneczka" Hanka Lemańska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka
Ilość stron: 223
Moja ocena: 3,5/6

Do lektury książki Hanki Lemańskiej zasiadłam z pozytywnym nastawieniem, zachęcona kilkoma przychylnymi opiniami czytelniczek. Niestety, powieść średnio przypadła mi do gustu. Co prawda, czyta się ją lekko i dosyć przyjemnie ze względu na prosty język oraz kilka zabawnych sytuacji i opisów. Jednak tytułowa bohaterka i zarazem narratorka była dla mnie postacią mocno przerysowaną, a jej "bezpłciowość", szarość i całkowite poddanie się we wszystkim woli matki i ciotek przez ponad 30 lat, irytujące, nieprawdziwe i wyjęte rodem z jakieś zamierzchłej epoki. Dlatego też nawet przemiana, jaką przeszła Aneczka (i nie tylko ona) również nie wypadła dla mnie przekonująco. Ciekawym pomysłem jest dosyć intrygująco wprowadzony do fabuły wątek kryminalny i w sumie tylko on sprawił, że chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej i jaka tajemnica kryje się pod zagadkowymi telefonami i zaginięciem zielonego płaszczyka. "Aneczkę" zaliczam do kategorii literatury niewymagającej zbyt wiele od czytelnika oraz przeznaczonej dla czytelnika niewymagającego zbyt dużo od literatury :)

środa, 8 lutego 2012

"Los Montes" Bertrand Godbille

Wydawnictwo: Muza SA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 118
Moja ocena: 5/6

   Powieść francuskiego pisarza Bertranda Godbille'a to zamknięta w krótką, zaledwie 118 stronicową, formę, głęboka prawda o ludzkich uczuciach, namiętnościach, słabościach, sumieniu, winie i karze.
Głównym bohaterem i narratorem jest Francois Montfort, paryżanin, który w momencie, gdy go poznajemy, ma zaledwie 12 lat. Jest rok 1946 i chłopiec płynie wraz z matką na statku "Europa" do Chile, gdzie oboje mają rozpocząć nowe życie. Ojciec Francoisa zginął pod Dunkierką w roku 1940. W chilijskim porcie oczekuje na nich Franz - Niemiec, w którego hacjendzie Los Montes matka i syn mają zamieszkać. Francois, choć początkowo do końca nieświadom relacji, jaka łączy Niemca z jego elegancka i piękną matką, od samego początku ma poczucie odtrącenia, utraty wyłączności na matczyną miłość, wreszcie zazdrości. Godzi się na wyjazd do szkoły z internetem i chłodem karze matkę za to , że musi się nią dzielić z obcym mężczyzną. W szkole San Marco poznaje kolegów z różnych stron świata, odkrywa mechanizmy wojny, o których nie miał do tej pory pojęcia, pojmuje fakt, że jego ojciec zginął z rąk niemieckich żołnierzy. Podczas wakacyjnego pobytu w Los Montes przez przypadek dowiaduje się o prawdziwej tożsamości Franza i jest świadkiem erotycznego, niezbyt subtelnego zbliżenia Niemca i jego ukochanej matki. Wszystko to nie pozostaje bez wpływu na psychikę chłopca. Francois pod wpływem chwili podejmuje decyzję, która odmieni bieg zdarzeń i los jego samego oraz bliskich mu ludzi.  
   Powieść Godbille'a czyta się jednym tchem, nie tylko ze względu na jej objętość, ale przede wszystkim na pełną psychologicznej prawdy, pozbawioną patosu narrację, wartką i szybko toczącą się akcję bez zbędnych opisów i oprawy. Dzięki temu historia Francoisa wydaje się wiarygodna i prawdziwa w swojej prostocie. A kończy ją refleksja, której fragment pozwolę sobie zacytować, gdyż jest ona świetnym podsumowaniem opowiedzianych wydarzeń, a zarazem jest uniwersalna i nie zdradza finału opowieści Godbille'a: "Nic nie wiemy o ludziach. Dzielimy z nimi zwyczajne chwile, ale nigdy nie mamy dostępu do głębi ich serc, na stacjach rozrządowych sumień, tam gdzie zawiązują się węzły losu, pośród zwrotnic spotkań i miłości, rozstań i nienawiści. Wszyscy żyjemy równolegle, lecz każdy oddzielnie, a z naszego życia i tak ostatecznie pozostają jedynie oficjalne daty w rejestrach stanu cywilnego, te niewymazywalne ślady." Gorąco polecam lekturę całości!

niedziela, 5 lutego 2012

"Paulina w orbicie kotów" Marta Fox

Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: miękka
Ilość stron: 245

Przyszła kolej na powieść pani Marty Fox, która jest uznawana przez krytykę za „objawienie w powieści młodzieżowej".
"Paulina w orbicie kotów" to kontynuacja książek "Magda.doc" oraz "Paulina.doc", których główną bohaterką jest, młodziutka wówczas mama Pauliny, Magda. W trzeciej części Paulina jest już gimnazjalistką, która pewnego dnia rozpoczyna pisanie bloga słowami : "Mam dwóch tatusiów.". Prowokuje tym lawinę komentarzy, którymi czuje się zbulwersowana i urażona. Dlatego postanawia kontynuować rozpoczęte w wirtualnej rzeczywistości dzieło - prowadzi dalej swój blog, w którym opisuje zagmatwaną historię swojej rodziny, mamy Magdy i dwóch tatusiów: Łukasza Starszego i Młodszego.
Blogowe zapiski Palinki (tak mówią na nią mama i tata Starszy) czyta się bardzo przyjemnie, gdyż napisane są przystępnym językiem, pełne humoru, zakończone zabawnymi i niesamowitymi "Kocimi Wiadomościami". W swoich notkach bohaterka porusza wiele problemów bliskich nie tylko młodzieży, ale i ważnych dla rodziców, mianowicie: wzajemnych oczekiwań w relacjach rodzic - dziecko, dorastania, pierwszych, często szalonych miłości, nieodpowiedzialnych decyzji i  trudnych wyborów związanych z wkraczaniem nastolatków w dorosłość, wychowania i roli, jaką odgrywa w nim rodzina, wreszcie ogromnej potrzeby miłości, bliskości i akceptacji odczuwanej bardzo silnie przez młodych ludzi, którzy dopiero uczą się żyć i szukają swojego miejsca w świecie. Paulina, mimo skomplikowanej historii rodzinnej, okazuje się być szczęściarą, której dom nie jest idealny, ale pełen miłości i wzajemnego zainteresowania członków rodziny. Cennych refleksji dostarczają komentarze pod postami blogerki, w których jej rówieśnicy często, zbyt często, zadają pytania w stylu: "Czy ja śnię, czy to się dzieje naprawdę? Paula, Ty istniejesz naprawdę? W jakim mieście? Czy to prawda, że wami się tak rodzice interesują, że poświęcają swój czas, że nie wolą leżeć do góry dnem przed telewizorem?" Takich i podobnych refleksji  rówieśników Pauliny jest znacznie więcej. Z tego względu książkę można polecić śmiało nie tylko nastolatkom, ale również ich rodzicom, którzy być może dzięki lekturze spojrzą inaczej na potrzeby swoich dorastających dzieci.

Polecam strony związane z autorką i jej twórczością, a także z powieścią "Paulina w orbicie kotów":
www.paulina-w-orbicie-kotow.blog.onet.pl
www.marta-fox.blog.onet.pl

sobota, 4 lutego 2012

"Zapisywacze ojcowskiej miłości" Michal Viewegh

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka
Ilość stron: 219
Moja ocena: 5/6

"Zapisywacze ojcowskiej miłości" - tak siebie i swoją siostrę nazywa jeden z bohaterów książki Michala Viewegh.  Narratorów jest troje: ojciec, syn i córka Renata. Każdy z nich prowadzi swoje zapiski i dzięki temu poznajemy ważne momenty z życia praskiej rodziny pokazane z 3 punktów widzenia. Autor w groteskowy sposób przedstawia zwariowaną rodzinkę, w której największymi dziwakami są ojciec i syn. Ten ostatni, odkąd nauczył się pisać, owładnięty jest mania zapisywania wszystkiego, zawsze i wszędzie. co więcej swoją pasję najchętniej realizuje ... pod stołem. Ale geneza tego dziwactwa to już oddzielna historia. 
Pełna humoru, pisana prostym, czasem wręcz kolokwialnym językiem, powieść Michala Viewegh oprócz świetnej rozrywki dostarcza refleksji dotyczących funkcjonowania rodziny, ojcowskiej "małpiej" miłości do córki, problemów dojrzewania, które dotykają zarówno dzieci jak i rodziców, wreszcie schematów powielanych z rodzinnego domu. Mimo, ze opisana w książce rodzinka jest nieco zwariowana i dziwna, wielu z czytelników odnajdzie w niej jakieś rysy swojej rodziny. A cyniczne i chyba najbardziej zabawne zapiski syna, dostarczają sporej dawki humoru. Książka na jedno popołudnie. Polecam :)

piątek, 3 lutego 2012

"Tak dobrze, że aż źle" Jolanta Kwiatkowska

Wydawnictwo: MG
Oprawa: miękka
Ilość stron: 230
Moja ocena: 4,5/6

    Powieść "Tak dobrze, że aż źle" początkowo odstraszyła mnie tandetną okładką. Spodziewałam się "czytadełka", opowiadającego historię trzydziestokilkuletniej singielki, której wcale nie jest dobrze w pojedynkę. Czyli sztampowo. Historia opowiedziana przez panią Kwiatkowską zaskoczyła mnie pozytywnie tym, że oprócz problemu życia w pojedynkę, bycia singlem, czy też jak woli to nazywać główna bohaterka, Ola  - starą panną - dotyka także wielu innych uniwersalnych problemów :wielopłaszczyznowej tolerancji, przyjaźni bez względu na różnicę wieku, odnajdowania sensu życia w bezinteresownej pomocy innym ludziom.
    W pierwszoosobowej narracji, nie pozbawionej humoru, mającej formę pamiętnika, Ola opowiada historię mniej więcej roku ze swojego życia starej panny, niezależnej, samodzielnej, posiadającej własne mieszkanie, grono sprawdzonych przyjaciół, dobrze płatną i satysfakcjonującą pracę. Rytm życia Oli wyznacza obchodzenie nietypowych świąt odnalezionych przez bohaterkę w Nonsensopedii. Dziewczyna w wolnym czasie bawi się, spędza czas w gronie przyjaciół, podróżuje i na różne sposoby świętuje, wciągając w to swoich najbliższych, takie okazje jak: Dzień Przytulania, Dzień Karmienia Piersią, Dzień Zagrychy czy Święto Polskiej Zapominajki. I wielokrotnie towarzyszy jej, w tym beztroskim na pozór życiu, uczucie, że jest tak dobrze, że aż źle. Czy życie Oli zmieni się tak, że (parafrazując tytuł) będzie tak dobrze, że aż wspaniale? Jaką rolę w jej życiu odegrają Basia, Ludwik, wścibski sąsiad i niespełniona miłość z czasów liceum?
    Spotkałam się w jednej z recenzji tej książki z opinią, że wadą fabuły jest przewidywalność jej zakończenia. Ja nie miałam takiego poczucia. Zwłaszcza w końcowych partiach powieści z niepokojem wyczekiwałam końca, nie będąc pewną, czy historia Oli zakończy się zgodnie z moimi oczekiwaniami.
    Podsumowując, powieść pani Kwiatkowskiej czyta się lekko i miło (pomijając może zbyt , jak na mój gust, rozbudowane uzupełnienia dialogowe). Ale oprócz przyjemności książka dostarcza także okazji do refleksji i wzruszeń. A dla tych , którzy wzorem Oli chcieliby poświętować nieco częściej niż jest to ogólnie przyjęte, autorka zamieszcza na końcu wykaz nietypowych świąt w całym roku kalendarzowym.

czwartek, 2 lutego 2012

Wisława Szymborska (1923 - 2012)

Nagrobek
Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.


Wiersz pochodzi z tomu "Sól" z 1962 r