piątek, 9 marca 2012

"Zapach spalonych kwiatów" Melissa De La Cruz

Wydawnictwo: Zysk i S-ka 2011
Oprawa: miękka
Ilość stron: 303
Moja ocena 5/6


Moje spotkanie z prozą Melissy De La Cruz było zupełnie przypadkowe. Przyznam, że zarówno autorka, jak i jej twórczość, były mi całkowicie nieznane. "Zapach spalonych kwiatów" pożyczyła mi siostra, która kupiła książkę, jak mniemam, przyciągnięta piękną, intrygującą postacią z okładki. Zabrałam się za czytanie i byłam miło zaskoczona do momentu, gdy do akcji wkroczyła miotła, na której jedna z bohaterek wzniosła się ponad miasto. Pomyślałam, że tego jednak za wiele i szkoda czasu na czytanie współczesnej baśni. Jednak, jako że mam w zwyczaju kończyć zaczęte książki bez względu na wszystko, i ta pozycja nie została odłożona na półkę. W ostatecznym rozrachunku nie żałuję, gdyż naprawdę  miło było przenieść się na dwa wieczory w świat czarów i magii, nieco inny do tego znanego z baśni czytanych w dzieciństwie. Bohaterkami "Zapachu spalonych kwiatów" są trzy czarownice - matka i jej dwie córki - mieszkające w miasteczku North Hampton, położonym na krańcu świata i nie widniejącym na żadnej z map. Każda z kobiet ma inną osobowość i inne, związane z nią umiejętności nadnaturalne. Najstarsza  - Joanna - potrafi ożywiać rzeczy martwe i uzdrawiać, ale tylko tych, których nie darzy miłością. Jej starsza córka - Ingrid - najspokojniejsza z kobiet należących do rodu Beauchamp, potrafi przewidywać nadchodzące wydarzenia, zaś jej młodsza siostra - Freya - ma dar wyczuwania ludzkich emocji. Wszystkie znają mnóstwo innych czarów i magicznych zaklęć, których jednak nie mogą używać, gdyż dawno temu wyrok Rady zakazał im magicznych praktyk, jeśli chcą żyć wśród zwykłych śmiertelników. Splot wydarzeń sprawi, że czarownice złamią zakaz.  Jakie będą tego konsekwencje dla samych bohaterek oraz dla mieszkańców miasteczka? Czy zlekceważenie wyroku Rady ujdzie im na sucho?
W opisie wydawnictwa czytamy enigmatyczne: "Trzy kobiety, dwóch mężczyzn, jedna tajemnica". Fabuła powieści, dążąca do rozwiązania owej tajemnicy, trzyma w napięciu, a zakończenie sprawia, że czytelnik chce dalszego ciągu. Mam nadzieję, że napisanie kolejnej części jest zamiarem autorki :) Polecam tę pozycję wszystkim Paniom mającym ochotę na oderwanie się od szarej rzeczywistości, przeniesienie się w świat kobiecych emocji, namiętności i tajemnic, okraszonych nutką najprawdziwszych czarów !

"Kod emocji" Jolanta Kwiatkowska

Wydawnictwo: MG
Oprawa: miekka
Ilość stron: 246
Moja ocen: 3/6

Dosyć miło i pozytywnie zaskoczona książką "Tak dobrze, że aż źle" pani Jolanty Kwiatkowskiej, sięgnęłam po kolejną powieść tej autorki. "Kod emocji" jednak przyniósł rozczarowanie i uczucie, którego bardzo nie lubię doznawać w trakcie czytania książki - zniecierpliwienie. Pomysł dosyć ciekawy, znaki interpunkcyjne jako metafora - tytułowy kod emocji - również trafne. Ale całość jakaś taka "przegadana", ze zbytnia ilością egzaltowanych wywodów, powtarzania oczywistych oczywistości, z bohaterami zbyt wyraźnie podzielonymi na dobrych i złych. 
"Kod emocji" to historia czterech kobiet - sióstr Uli i Zosi, polonistki Ireny i kosmetyczki Krysi. Ich losy łączy nie tylko przyjaźń, ale też splot rożnych dziwnych okoliczności. Niby wszystko w życiu może się zdarzyć i nie wymagam od literatury zachowania zasad prawdopodobieństwa, mimo to historia przyjaciółek z powieści pani Kwiatkowskiej nie przemówiła do mnie kompletnie, a "platanie nici osnowy i wątku w tkaninach życia" /opis wydawnictwa/ było momentami dosyć irytujące. Czasu przeznaczonego na lekturę nie zaliczam do straconego, ale nie sięgnęłabym po nią po raz drugi.

wtorek, 6 marca 2012

"Eve Green" Susan Fletcher

Wydawnictwo: Muza SA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 264
Moja ocena: 5/6

Powieść Susan Fletcher przenosi nas w świat walijskiej wioski lat 70 - tych. Poznajemy prowincjonalną atmosferę Cae Tresaint oczyma ośmioletniej Evangeline, która po śmierci matki trafia na położoną na uboczu, na wietrznym wzgórzu, farmę swoich dziadków. Narracja w powieści jest prowadzona przez 29 - letnią już Eve, oczekującą narodzin swojego pierwszego dziecka. Jednak bez mała wszystkie retrospektywne zdarzenia dotyczą pierwszego roku pobytu dziewczynki w walijskiej wiosce, która od momentu przyjazdu sieroty z Birmingham, stanie się jej domem. Otoczona troską i miłością dziadków, niechętnymi spojrzeniami i złymi słowami pana Phippsa, dobrotliwą opieką Daniela, przyjaźnią Gerry'ego - Evangeline próbuje odnaleźć się w nowym miejscu i sytuacji. Co więcej, próbuje poznać swoją tożsamość, mroczną tajemnicę ojca, o którym nikt nie chce tu mówić, a po którym odziedziczyła bardzo jasną, irlandzką karnację, niebieskie oczy, piegi i burzę niesfornych, rudych loków. Pomaga jej w tym Billy - wiejski nieszczęśnik uznawany przez miejscowych za szaleńca oraz garstka pamiątek matki ukrywanych przez nią pieczołowicie w brązowym pudełku po butach.
Powieść Susan Fletcher to niechronologiczne wspomnienia z jednego roku życia zagubionej, ale odważnej dziewczynki, roku, który odcisnął piętno na całym jej życiu, nie tylko ze względu na osobiste przeżycia ale także przez wzgląd na wydarzenia, które w owym wstrząsnęły wszystkimi mieszkańcami Cae Treisant.
"Eve Green" urzeka formą, językiem pełnym sugestywnych opisów walijskiej surowej i pięknej przyrody, subtelnością uczuć, psychologiczną prawdą ale przede wszystkim niezwykłą perspektywą, z jakiej czytelnik ogląda przedstawiony świat  - perspektywą wspomnień z dzieciństwa pełnych zapachów, barw, na pozór mało istotnych szczególików, które dostrzec można tylko będąc dzieckiem. 29 - letnie Eve snuje przed nami swa opowieść misternie ale bez pośpiechu, tak jak się dzierga  koronkową serwetkę w zimowe wieczory przed kominkiem. Nie odsłania tajemnic od razu, rozwija wspomnienia powoli, tak, by czytelnik chciał wiedzieć więcej i więcej. Na pewno nie jest to więc pozycja dla zwolenników wartkiej akcji czy też humorystycznej narracji. Polecam wszystkim, którzy lubią podróże w przeszłość z odrobiną tajemnicy i wplecionym w to wątkiem kryminalnym.