wtorek, 6 marca 2012

"Eve Green" Susan Fletcher

Wydawnictwo: Muza SA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 264
Moja ocena: 5/6

Powieść Susan Fletcher przenosi nas w świat walijskiej wioski lat 70 - tych. Poznajemy prowincjonalną atmosferę Cae Tresaint oczyma ośmioletniej Evangeline, która po śmierci matki trafia na położoną na uboczu, na wietrznym wzgórzu, farmę swoich dziadków. Narracja w powieści jest prowadzona przez 29 - letnią już Eve, oczekującą narodzin swojego pierwszego dziecka. Jednak bez mała wszystkie retrospektywne zdarzenia dotyczą pierwszego roku pobytu dziewczynki w walijskiej wiosce, która od momentu przyjazdu sieroty z Birmingham, stanie się jej domem. Otoczona troską i miłością dziadków, niechętnymi spojrzeniami i złymi słowami pana Phippsa, dobrotliwą opieką Daniela, przyjaźnią Gerry'ego - Evangeline próbuje odnaleźć się w nowym miejscu i sytuacji. Co więcej, próbuje poznać swoją tożsamość, mroczną tajemnicę ojca, o którym nikt nie chce tu mówić, a po którym odziedziczyła bardzo jasną, irlandzką karnację, niebieskie oczy, piegi i burzę niesfornych, rudych loków. Pomaga jej w tym Billy - wiejski nieszczęśnik uznawany przez miejscowych za szaleńca oraz garstka pamiątek matki ukrywanych przez nią pieczołowicie w brązowym pudełku po butach.
Powieść Susan Fletcher to niechronologiczne wspomnienia z jednego roku życia zagubionej, ale odważnej dziewczynki, roku, który odcisnął piętno na całym jej życiu, nie tylko ze względu na osobiste przeżycia ale także przez wzgląd na wydarzenia, które w owym wstrząsnęły wszystkimi mieszkańcami Cae Treisant.
"Eve Green" urzeka formą, językiem pełnym sugestywnych opisów walijskiej surowej i pięknej przyrody, subtelnością uczuć, psychologiczną prawdą ale przede wszystkim niezwykłą perspektywą, z jakiej czytelnik ogląda przedstawiony świat  - perspektywą wspomnień z dzieciństwa pełnych zapachów, barw, na pozór mało istotnych szczególików, które dostrzec można tylko będąc dzieckiem. 29 - letnie Eve snuje przed nami swa opowieść misternie ale bez pośpiechu, tak jak się dzierga  koronkową serwetkę w zimowe wieczory przed kominkiem. Nie odsłania tajemnic od razu, rozwija wspomnienia powoli, tak, by czytelnik chciał wiedzieć więcej i więcej. Na pewno nie jest to więc pozycja dla zwolenników wartkiej akcji czy też humorystycznej narracji. Polecam wszystkim, którzy lubią podróże w przeszłość z odrobiną tajemnicy i wplecionym w to wątkiem kryminalnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz