niedziela, 15 lipca 2012

"Lilka" Małgorzata Kalicińska

Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 520
Moja ocena: 4/6

O ile trylogię Kalicińskiej o losach mieszkanek domu nad rozlewiskiem przeczytałam jednym tchem i mimo licznych niepochlebnych opinii, uważam ją za lekturę urzekającą, wyzwalająca w czytelniku pozytywne emocje, o tyle "Lilka" pozostawiła we mnie pewien, ze tak to nazwę "niesmak". Czytało się ją również bardzo lekko, co jest zasługą prostoty języka pani Kalicińskiej oraz konstrukcji bohaterów, którzy przez swoją zwyczajność stają się od pierwszych kart powieści, bliscy i niejako "swojscy'. Fabuła pochłania i sprawia, że chce się jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Skąd więc ów "niesmak"? Chyba  głównie  z  nagromadzenia  nieszczęść,  których  jak   dla mnie, w   jednej   historii  było   aż   nadto.   Gwałty,   choroby,   niejedna
śmierć, zdrada, utrata męża i poniekąd syna -  samo życie, a jednak po zakończeniu lektury czułam przygnębienie, smutek i jakiś nieokreślony niepokój. Niby główna bohaterka powieści jakoś stawia czoło wszystkim nieszczęściom, które spotykają ją i jej bliskich, a ostatnie jej słowa tchną optymizmem, jednak dla mnie owych czarnych chwil było zbyt wiele. Miałam wrażenie jakby autorka napisała tę powieść w odpowiedzi na zarzuty o sielankowość cyklu znad rozlewiska. Jakby chciała za wszelką cenę udowodnić, że potrafi  pisać również o ludzkim nieszczęściu, i jakby przebrała w tym udowadnianiu miarę.

1 komentarz:

  1. Witam. Pani Kalicińska jest nieuczciwa, pisząc książki zarabia duże pieniądze a nie płaci ludziom którzy wykonali prace na jej rzecz.Wyrok przeciwko niej jest prawomocny ale windykacja nie przynosi żadnych rezultatów gdyż Pani Kalicińska ceduje wszystkie pieniążki na osoby trzecie unikając płatności. Czy to uczciwe???????????????

    OdpowiedzUsuń