poniedziałek, 23 lipca 2012

"Ostatnie fado" Iwona Słabuszewska - Krauze

Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Oprawa: miękka
Ilość stron: 317
Moja ocena: 4,5/6

Powieść Iwony Słabuszewskiej - Krauze została napisana z wnikliwością i zmysłem obserwacji godnym dziennikarki i socjologa, ale też z dużą dozą uczuć i ciekawych refleksji. Główna bohaterka, Alicja, to kobieta samotna, niezależna i samowystarczalna. Mieszka i pracuje w Dublinie, ale co jakiś czas przyjeżdża do kraju w odwiedziny do swoich bliskich. Podczas jednej z wizyt u wuja Dominika, podróżnika i niebieskiego ptaka, znajduje w skrzyni z jego pamiątkami miłosny list od tajemniczej Rosy. Wuj nie chce wyjawić  szczegółów związanych z korespondencją, ale widocznie list Rosy porusza w jego duszy jakaś czułą strunę, gdyż przed wyjazdem wręcza Alicji list zaadresowany do owej Rosy, z prośbą by wysłała go z Dublina. Zaintrygowana prośbą wuja i tajemnicą, którą przed nią skrywa, Alicja postanawia pojechać do Lizbony, odnaleźć Rosę i osobiście wręczyć jej list. Podróż do serca Portugalii staje się dla niej okazją do poznania sekretu wuja, magicznej mocy fado, niezwykłej postaci Fernando Pessoa oraz samej siebie, swoich skrywanych pragnień i uczuć. 
Powieść pani Słabuszewskiej - Krauze czyta się bardzo przyjemnie, opisy Lizbony urzekają, historia związana z Rosą Moreto intryguje. Zamysł ciekawy, realizacja również, ale czytając "Ostatnie fado" miałam wrażenie, że ogólna koncepcja opowieści jest jakby niespójna. Historia Alicji przeplatana jest historiami mieszkańców Lizbony - Pedra, Antonia, Joany - co miało służyć chyba jedynie urozmaiceniu fabuły. Ponadto teraźniejszość przeplatana jest historią poety, wspomnianego już Fernando Pessoa, który żył i tworzył na początku XX wieku. Jego postać wiąże się z postacią głównej bohaterki poprzez fakt, iż kupuje ona, napisany przez Pessoę przewodnik po Lizbonie z początku wieku i sugerując się opisami poety z początku wieku, zwiedza miasto. Ponadto po zakończeniu lektury pozostają pytania bez odpowiedzi: co stało się z Dominikiem, jak potoczyły się losy Rosy Moreto, co wreszcie zawierał motyw przewodni tej historii - list ? Być może zamysłem autorki było właśnie postawienie przed czytelnikiem pytań, na które nie miał znaleźć odpowiedzi, ale we mnie pozostawiło to uczucie niedosytu i zawodu, gdyż pytania te, według mnie, dotyczyły kluczowych dla fabuły treści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz