środa, 4 lipca 2012

"Smutny to oręż, co nie broni się słowem" Marina Mayoral

Wydawnictwo: MUZA SA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 132
Moja ocena: 4/6

Książka Mariny Mayoral  to opowieść o losach hiszpańskiej rodziny rozdzielonej przez wojnę domową. Carmina i Miguel, walczący w szeregach republikanów, oddają swoje dwie córeczki - dwunastoletnią Harmonię oraz sześcioletnią Rosę - do domu sierot. Stamtąd dziewczynki zostają wysłane, wraz z innymi dziećmi z sierocińca, do Rosji, co ma zapewnić im bezpieczeństwo i przetrwanie zawirowań wojennych.  Co stanie się z dwiema małymi dziewczynkami, rzuconymi przez los z dala od najbliższych oraz rodzinnego domu? Czy rodzinie wraz z końcem wojny domowej uda się połączyć i wieść szczęśliwe życie?
Historia Mariny Mayoral, opowiedziana na zaledwie stu trzydziestu stronicach, bez wątpienia zaciekawia i wzrusza. Skłania też do refleksji na temat wojny i wyborów dokonywanych przez ludzi. Co powinno być ważniejsze - ideały czy rodzina, poglądy polityczne, czy najważniejsza w życiu rola - rodzica? Książkę czyta się bardzo szybko, nie tylko ze względu na jej objętość, ale też przez wzgląd na prosty język i brak rozległych opisów. Dostajemy nakreślony, jak gdyby naprędce, zarys dramatycznych losów czwórki ludzi, okraszony tylko krótkimi, aczkolwiek sugestywnymi opisami przeżyć. I to, w moim przypadku, sprawiło, iż po skończonej lekturze, miałam uczucie niedosytu. Ale to tylko moje subiektywne odczucie. Być może dla niektórych zamknięcie tej historii w tak krótkiej formie, będzie jej atutem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz