poniedziałek, 2 lipca 2012

"Lily" Suzanne Strempek Shea

Wydawnictwo: ZYSK i S-KA
Oprawa: miękka
Ilość stron: 240
Moja ocena: 4/6

     "Lily" to moje pierwsze spotkanie z prozą Suzanne Strempek Shea. I muszę przyznać, że spotkanie dosyć przyjemne, gdyż książka emanuje ciepłem i optymizmem. Główna bohaterka, Lily Wilk, w dniu swoich 10 urodzin otrzymuje pudełko z zestawem do rysowania oraz instrukcją, opatrzoną tekstem: "Narysuj linię. Narysuj koło. Narysuj kwadrat. Nasze gratulacje. Teraz jesteś artystką". I rzeczywiście Lily zostaje artystką. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie od najbogatszej kobiety w mieście - Mary Ziemby. Ma namalować rodzinę bogaczki ze zdjęć, które Mary jej udostępnia. Lily pokłada w tym obrazie wielkie nadzieje - na poprawę swojej kondycji finansowej, zyskanie rozgłosu, poważniejsze zlecenia niż malowanie hydrantów czy szyb wystawowych. Kiedy obraz jest już właściwie skończony, sytuacja nieoczekiwanie komplikuje się. Dzięki pracy przy obrazie i temu, co wydarzy się po jego ukończeniu, Lily odkrywa ważną prawdę o sobie, o rodzinie, roli innych ludzi w naszym życiu. 
     "Lily"  to  powieść  pełna sentymentów, refleksji,  wspomnień,  z  pierwszoosobową   narracją,   delikatna i pełna ciepła. Nie znajdziemy tu gwałtownych zwrotów akcji ani porywającej fabuły. Znajdziemy za to odwołania do polskich korzeni bohaterki oraz innych postaci, noszących polsko brzmiące nazwiska. To powieść obyczajowa z gatunku takich, które skłaniają do zadumy nad własnym życiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz